Lena ma wolne

Zaktualizowano: kwi 21

O anatomii zewnętrznych żeńskich genitaliów


Aga na wakacjach we Włoszech jako Lena w pracy w Hiszpanii

Jeśli wolisz posłuchać tego tekstu, jest to część podcastu „Anatomia żeńskich genitaliów”. Słuchaj tutaj!


Chciałabym przedstawić Ci Lenę. Lena… nie istnieje. Wymyśliłam ją na potrzeby tego tekstu. Gdyby jednak istniała, znałabyś ją głównie ze zdjęć takich jak to powyżej, dlatego je tu umieściłam. Umówmy się, że do końca czytania Lena żyje i ma się dobrze. Ba, nawet ją kojarzysz! Lena jest instagramerką lifestyle’ową. Na szczęście wychodzimy z czasów, w których tego typu zawody uważa się za powód do wstydu lub zajęcie dobre dla leniwych. Lena pracuje praktycznie bez przerwy, pisząc dziesiątki maili, nagrywając filmy na stories, analizując statystyki, odpowiadając na komentarze. Widziałaś jej ostatnie zdjęcia z wakacji w Hiszpanii? Tak naprawdę był to czas intensywnej współpracy z marką odzieżową. Ciągłe pozowanie oraz poddawanie się działaniom stylisty i makijażystki nijak nie przypominały egzotycznego wypoczynku. Na szczęście w ostatnie trzy dni Lenie udało się wreszcie odpocząć. Jak to zrobiła? Przede wszystkim, dogadała się ze zleceniodawcą, że zostanie w hotelu trzy doby dłużej i nie będzie osiągalna. O publikowanie treści w tym czasie instagramerka poprosiła swoją asystentkę. Uf! Pierwszy raz od dawna Lena mogła wreszcie przestać relacjonować wszystko, co robi. Dziewczyna wyłączyła telefon i w pełni oddała się temu, za czym tęskniła od dawna.


Wszystkie trzy dni spod znaku wellbeing wyglądały identycznie. Rano, jeszcze przed śniadaniem, Lena medytowała, rozluźniając się i pielęgnując swoją umiejętność przeżywania czystej radości. Potem, przez większość dnia instagramerka plażowała, głównie mocząc się przy brzegu. Ciepłe fale przyjemnie otulały ciało, zmywając z niego kilkumiesięczne zmęczenie. Wieczorem Lena chodziła do baru na plaży. Tam piła kolorowe drinki i tańczyła pod gołym niebem – czasem sama, czasem z kimś, kto zwrócił jej uwagę. Bywało też, że zamiast tańca, decydowała się na inspirującą, kreatywną, długą rozmowę. Dzień wieńczył samotny spacer do hotelu. Przechadzka nigdy nie była długa, lecz zawsze oczyszczająca. Intymność czerni nieba i powoli pulsujący szum morza skłaniały do refleksji oraz podsumowań.


Kim jest Lena? To zewnętrzna część żeńskich genitaliów, czyli to, co masz między nogami, czego możesz dotknąć oraz co możesz zobaczyć, jeśli odpowiednio ustawisz lusterko. Nie wstydź się, myśląc o tych miejscach. Każdy je ma, używa ich i z nich korzysta.


Owszem, zupełnie jak instagramerki i instagramerzy, partie ciała ukrywane pod majtkami mają w społeczeństwie uwarunkowany historycznie, kiepski PR. Czas jednak powiedzieć dość udawaniu, że nie istnieją i nie odgrywają bardzo ważnej roli w naszym życiu! Dość mówienia o genitaliach w wymijający lub deprecjonujący sposób! Dość chorowania przez wstyd związany z wizytą u ginekologa! Dość niewiedzy, dość oglądania i dotykania się z poczuciem wstydu! Genitalia to zupełnie zwykłe części ciała, zupełnie jak ręka, szyja czy głowa. Możesz uznać je za wyjątkowe, jeśli masz na to ochotę, ale przede wszystkim są one po prostu normalne – współtworzą organizm, mają swoje funkcje, chorują, wyglądają i działają nieco inaczej u różnych osób – jak konta, które obserwujesz w mediach społecznościowych, tak różnorodne i trudne do porównania lecz działające podobnie, a także podlegające wspólnym badaniom statystycznym. Rozmowa o żeńskich genitaliach, zupełnie jak dyskusja o zawodzie influencera, budzi kontrowersje i czerwieni policzki, ale, hej, to przecież zupełnie normalna rzecz. Nie prychaj na pracę Leny, nie wstydź się, gdy ją spotykasz, obserwuj ją i wyciągnij z jej kontentu, ile tylko chcesz. To samo zrób z zewnętrzną częścią swoich genitaliów! Zachęcam Cię do wzięcia lusterka i obejrzenia ich dokładnie. Kiedy? Na przykład teraz – będzie to wspaniała, żywa ilustracja następnego akapitu. Jeśli czytasz ten tekst w tramwaju lub przy swoich dzieciach, albo po prostu nie masz żeńskich genitaliów, włącz wyobraźnię lub spójrz na poniższą ilustrację. Lecimy zatem z tematem, po kolei, od miejsca poniżej pępka, aż do rowka między pośladkami. Jeśli patrzysz na rysunek, czytaj go od góry, a jeśli dysponujesz żywą ilustracją, oglądaj ją, zaczynając od przodu.


Zewnętrzna część żeńskich genitaliów

Przypomnijmy sobie dni, w których Lena wreszcie mogła prawdziwie odpocząć. Wellbeing instagramerki zaczynał się od budzenia się w hotelu o świetnej lokalizacji. Schronieniem dla naszych genitaliów jest miejsce między nogami. Tam, z jednej strony, genitalia są naturalnie chronione, z drugiej strony, rozchylając nogi, można łatwo udostępnić dojście do nich sobie lub wybranej osobie. To bardzo praktyczne! Bezpieczny i wygodny apartament dla genitaliów wieńczy wzgórek łonowy, czyli poduszeczka na samym dole podbrzusza, tuż nad spojeniem łonowym – rowkiem między wargami sromowymi. Wzgórek ma kształt trójkąta, po bokach ograniczonego pachwinami, u góry natomiast – delikatną linią na skórze. Jeśli możesz, naciśnij wzgórek palcem – luksusy miękkości, prawda? Tę poduszeczkę wypełnia tkanka tłuszczowa. Będąc mięciutką, łatwiej spełnia ona swoje główne zadanie – chroni kość łonową i to, co znajduje się za nią. Kolejne części genitaliów zewnętrznych znajdują się już między bruzdami płciowo-udowymi, czyli przedłużeniami bruzd pachwinowych, a więc liniami, w których nogi spotykają się z genitaliami. Skierowany w dół róg trójkąta wzgórka wskazuje na miejsce o nazwie niczym z fabryki części samochodowych – spoidło przednie warg sromowych. To tam zaczyna się rowek zwany spojeniem łonowym. Po dwóch jego stronach, równolegle do bruzd płciowo-udowych, znajdują się wargi sromowe, a właściwe aż dwa ich zestawy. Wargi sromowe zewnętrzne mają formę pulchniutkich, dość pękatych wałeczków. Anatomicznie, to fałdy skórne – wargi sromowe zrobione są ze skóry i tkanki tłuszczowej, zupełnie jak wzgórek łonowy. Jedno płynnie przechodzi w drugie, jedno i drugie jest pokryte włosami łonowymi. Włosy te mają chronić genitalia i zatrzymywać seksowne zapachy (naprawdę!). To, czy pozbywasz się tych włosów, zależy od Ciebie: Twoich potrzeb i upodobań. Wargi sromowe zewnętrzne czasem są płaskie i razem ze spojeniem łonowym przypominają rozłożoną wersalkę. Bywają też wypukłe, jak bułki do burgera. I takie, i takie są zdrowe i naturalne. Gdy rozchylisz wargi sromowe zewnętrzne, zobaczysz drugi zestaw warg – wewnętrzne, które są śliskie, wilgotne i gładkie. Te także zrobione są ze skóry, jednak bez tkanki tłuszczowej. Są bezwłose i znacznie ciemniejsze – różowe, fioletowe lub brązowe. Uwaga, dotykanie warg wewnętrznych może zrobić w głowie trochę szumu z racji obecnych tam zakończeń nerwowych oraz rdzenia z tkanki erekcyjnej. W większości podręczników i atlasów anatomicznych spotkasz się z określeniem warg sromowych zewnętrznych jako większe, a wewnętrznych – jako mniejsze. Także łacińskie nazwy sugerują dwa rozmiary. Mimo iż to nazwy poprawne, ładniej i rozsądniej jest używać terminów sugerujących położenie, a nie wielkość. Dlaczego? Wewnętrzne u wszystkich są bliżej środka niż zewnętrzne, natomiast mniejsze nie u wszystkich są mniejsze. Zdrowe i normalne jest zarówno chowanie się wewnętrznych pod zewnętrznymi, jak i ich wystawanie. Nowe nazewnictwo ma nieść ten fakt po społeczeństwie, odwodząc osoby zaniepokojone dużymi wargami wewnętrznymi od robienia sobie labioplastyki, czyli operacyjnego zmniejszania warg sromowych wewnętrznych po to, by grzecznie schowały się pod zewnętrzne. Nie ma nic złego w operacjach estetycznych, także tych ginekologicznych, ale niedobrze, gdy robi się je z przekonania, że coś z Tobą jest nie tak. Jaką funkcję mają wargi sromowe? Chronią genitalia. A po co mamy dwa zestawy? Z tego samego powodu, z którego na trzy dni swojego urlopu od wszystkich i wszystkiego Lena załatwiła zarówno spokój od zleceniodawcy, jak i zajęcie się kontem przez asystentkę – żeby mieć pewność, że nic nie będzie zagrażało spokojowi ducha oraz bezpieczeństwu odpoczynku.


Z przodu wargi sromowe wewnętrzne łączą się, tworząc tzw. kaptur łechtaczki. Tam, delikatnie lub całkiem śmiało wyściubiając nos, mieszka ona – łechtaczka. Tak naprawdę powinnam napisać „trzon łechtaczki”, ponieważ na zewnątrz wystaje tylko niewielka część tego niesamowitego narządu. To zupełnie tak, jakbyśmy widzieli tylko głowę, podczas gdy pod spodem, za wargami sromowymi, są jeszcze długie, rozchylone ręce, czyli dwie rozgałęzione odnogi oraz opuszki przedsionka pochwy. Wobec tego, stosunkowo nowego odkrycia, nie mówi się już o orgazmach pochwowym i łechtaczkowym, tylko uznaje, że wszystkie orgazmy pochodzą z łechtaczki, którą można po prostu stymulować w różny sposób, z różnych stron. Dotyczy to także słynnego punktu G! W stanie podniecenia łechtaczka doznaje wzwodu, jako że, zupełnie jak penis, ma w środku ciała jamiste, które potrafią wypełnić się krwią. Czemu wspominam tu o penisie? Łechtaczka i penis to narządy homologiczne, czyli mające wspólne pochodzenie ewolucyjne – w fazie prenatalnej i jedno, i drugie rozwija się z tak zwanego guzka płciowego. Doskonale wiedzą o tym osoby podczas tranzycji FtM (female to male, z żeńskich do męskich cech) – podaż hormonów męskich powoduje wzrost łechtaczki i przekształcenie jej w kilkucentymetrowy penis. Po co mamy łechtaczkę? Rano, po obudzeniu się, Lena medytowała, by rozluźnić się i popielęgnować umiejętność przeżywania czystej radości. Tak! Łechtaczka służy przyjemności. Prawdą jest, to jedyny ludzki narząd, którego wyłączną funkcją jest dawanie radości.


Po medytacji Lena wskakiwała do morza, by zmyć z siebie zmęczenie. Z czym kojarzy Ci się szum wody? Z sikaniem? Dobrze! Zaraz za łechtaczką znajduje się ujście cewki moczowej, czyli miejsce, z którego wydobywa się mocz. Właśnie przez tę dziurkę, umieszczoną na tak zwanej brodawce cewkowej, sikamy, by pozbyć się nadmiaru płynów z organizmu. Prosto z plaży instagramerka szła do baru. Pamiętasz, co tam robiła? Za ujściem cewki moczowej znajduje się pochwa, a właściwie wejście do niej. Ta droga ma przeznaczenie kompletnie różne, w zależności od kierunku. Można do wewnątrz – to tędy wchodzi palec, penis lub zabawka erotyczna podczas seksu. Tu metaforą są kolorowe drinki i tańce pod gołym niebem. Można na zewnątrz – podczas porodu siłami natury tą drogą wychodzi płód, stając się dzieckiem. Tym razem chodzi o długie, inspirujące, kreatywne rozmowy, będące metaforą powołania życia czegoś wyjątkowego – małego człowieka. Wolne wieczory Leny wieńczył oczyszczający spacer wzdłuż brzegu. Za pochwą, już między pośladkami znajduje się odbyt, który pozwala wydalić uboczne produkty przemiany materii – ostateczne i bardzo przyziemne podsumowanie posiłku, czyli po prostu kupę. Oto wakacyjny dzień Leny: medytacja, morze, taniec lub rozmowa, spacer. Oto Twoje zewnętrzne genitalia, od przodu: łechtaczka, ujście cewki moczowej, ujście pochwy i odbyt. Zapamiętasz, prawda? Lena obiecuje Ci o tym przypominać. To w końcu naprawdę fajna dziewczyna!



__________


Zapisz się do newslettera

(i bądź ze mną na bieżąco)

1,373 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Aśka i Estro