Jak to jest mieć kikut waginy

O kikucie pochwy


Ten tekst napisałam sama, posiłkując się rozmowami z lekarzami i lekarkami oraz przetrzepując publikacje medyczne. Umieściłam w nim jednak linki, które mogą pomóc Tobie i mnie. Te prowadzące do PelviCare i EasyToys to linki afiliacyjne – jeśli coś kupisz, dostanę prowizję. Współpracuję z tymi firmami, bo je dokładnie sprawdziłam i w nie wierzę. Pozostałe linki nie wiążą się ze współpracami – wklejam je, bo możesz chcieć coś sprawdzić, zobaczyć, kupić. Nic z tego nie mam.



Trzy miesiące po operacji usunięcia macicy moja nowa, porakowa normalność była prawie gotowa. Wróciłam do pracy i chodzenia na wystawy, swobodnie spałam na boku, bez problemu podnosiłam nogę, by wejść do wanny. Życie znów zaczęło mnie przytulać. W sierpniowy poranek pojechałam do szpitala odebrać wynik pierwszej po diagnozie cytologii. To była naprawdę ważna chwila – poprzedni wymaz był tym, który wskazał raka. Nowy wynik okazał się najlepszy z możliwych, wróciłam więc do domu jak na skrzydłach, z życiem pod rękę. Przed schowaniem kartki do szafki postanowiłam dokładniej ją przeczytać, by ponapawać się odzyskanym zdrowiem. Uśmiech zniknął z mojej twarzy, gdy tylko dotarłam do fragmentu „wymaz pobrano z kikuta pochwy”.


Z czego?! Jak to? Ja nie chcę mieć żadnego kikuta! To ja już nie mam pochwy, tylko jakieś coś? Co będzie dalej? Jak ja będę z tym czymś żyć? Wybuchłam płaczem, długo nie mogłam się uspokoić. Poczułam się, jakby po wszystkich tych strasznych przejściach życie przytuliło mnie, po czym spoliczkowało lub raczej zwyzywało. Wkrótce potem wstąpiłam do społeczności syrenek. Okazało się, że kobiety z podobną historią mają identyczne wręcz odczucia – określenie ‘kikut pochwy’ napawa je lękiem, obrzydzeniem i beznadzieją. W naszej kulturze wszyscy jesteśmy nieco przewrażliwieni na punkcie swoich genitaliów, a rak ginekologiczny ingeruje tam bez pardonu. Gdy Twoje poczucie kobiecości chwieje się, majtki kryją zmiany, rany i opatrunki, a myśl o seksie paraliżuje nowe ciało, dołożenie do tego ‘kikuta pochwy’ jest ciosem – nomen omen – poniżej pasa.





Czy taka nazwa jest w ogóle OK?


Z pewnością można dyskutować o tym, czy w porządku jest ‘pochwa’, a raczej można stwierdzić, że nie jest. Językowo, mamy tu duży problem – związana z bronią sieczną pochwa służy wyłącznie chowaniu miecza, spokrewnioną z nią poszwę nakłada się na kołdrę. Etymologicznie, chodzi o pokrowiec, sakiewkę, torebkę, etui. Tak, jak nie lubimy ‘sromu’ za to, że pochodzi od wstydu, tak nie pasować powinna nam ‘pochwa’, jako określenie narządu podrzędnego, służącego wyłącznie wkładaniu do środka penisa, wręcz czekającego na członek i niemającego bez niego sensu. Dlatego powoli przestawiam się na waginę.

To jednak nie ‘pochwa’ pierwsza kłuje w oczy w określeniu ‘kikut pochwy’. Rzecz w tym, że ‘kikut’ jest określeniem medycznym, poprawnym, popularnym i absolutnie bezpiecznym etymologicznie. Jeżeli, Twoim zdaniem, brzmi okropnie, to, szczerze mówiąc, nie ma dla niego dobrego synonimu. Wszystko, co przychodzi na myśl, wskazuje na niepełność, brak, uszkodzenie – fragment pochwy, pozostałość itp. – a przecież zależy nam na tym, by wskazywać na to, że coś jest, a nie że czegoś brakuje. Słowo ‘kikut’ wzięło się od skojarzeń ze szpiczastym kształtem, co nie jest przecież niczym złym. Wyraz ten kompletnie nie wskazuje na jakikolwiek brak.


Poza tym, dyskutując z ‘kikutem’, musielibyśmy oddać głos osobom po amputacji kończyn czy palców, a nie pozostawać w kręgu histerektomii. Proponuję więc spróbować ‘kikut’ polubić, tłumacząc sobie, że to po prostu określenie medyczne, związane z operacją, zmianą kształtu i skróceniem. Co więcej, tak sobie myślę, że kikut waginy nie czyni jej nie-waginą. Już wyjaśniam, o co mi chodzi! Wyobraźmy sobie człowieka, któremu amputowano przedramię, łokieć, dłoń. To, co zostało, jest kikutem. Jednocześnie jednak wcale nie przestaje być jego ręką (wiem, że medycznie ręka to nasza kolokwialna dłoń, ale nie zaplątujmy się na kolejny supełek!) – jeżeli ów człowiek przyrządza sobie kanapkę, używając i całej ręki, i kikuta, to po prostu robi to obiema rękami i tyle. Jego kikut jest ręką. A mój i Twój kikut nadal jest waginą, pochwą. Tak jest lepiej, no nie?



Czym jest kikut waginy i jak powstaje?


Przy w pełni rozwiniętych żeńskich narządach płciowych, pochwa, będąca rozciągliwym, lecz wiotkim kanałem, prowadzi do szyjki i reszty macicy (budowę całego układu dokładnie wyjaśniałam w tym tekście). Macica trzyma się na swoim miejscu, ponieważ do szyjki prowadzą więzadła, czyli takie jakby naturalne linki. Wagina nie jest przymocowana do niczego poza szyjką i swoim ujściem między wargami sromowymi. To trochę tak jak komin – ta nowa wersja szalika – nasunięty na nos. Ramiona są wtedy jak ujście pochwy, nos i uszy jak szyjka, a komin jak wagina – umocowany na dole i na górze luźny kanał, który trzyma się pionowo.


Przy złośliwym nowotworze ginekologicznym, takim jak rak szyjki macicy, endometrium czy jajnika, zwykle zachodzi potrzeba usunięcia macicy. Do operacji tej, zwanej histerektomią, istnieją również wskazania nieonkologiczne – jak poważna sytuacja związana z endometriozą czy mięśniakami – jednak w nierakowych przypadkach histerektomię zbyt często wykonuje się niepotrzebnie (nawet przy niewielkich mięśniakach lub przy obniżeniach narządów), więc najlepiej zapamiętać, że macicę usuwa się w przypadku raka ginekologicznego i w niektórych innych przypadkach. Właśnie w tych niektórych innych przypadkach czasem można przeprowadzić histerektomię supracerwikalną, czyli nadszyjkową – z zostawieniem szyjki. Wtedy wagina zostaje w ciele w całości, nadal trzymając się jak nasunięty na zmarznięty nos komin.


Zwykle jednak macicę usuwa się wraz z szyjką. Wtedy pochwę obcina się tuż przy niej (lub jakoś niżej, jeśli z powodu raka jest taka konieczność) i zaszywa na końcu. To nieznacznie ją skraca i sprawia, że nie prowadzi ona już do szyjki, ale jest pewnego rodzaju ślepą uliczką, jak palec u rękawiczki, skarpetka czy torba na zakupy. Wymieniłam kilka opcji, by nie pozostawiać wątpliwości, natomiast osobiście najbardziej lubię mówić o rękawiczce, gdyż chciałabym pozostać uważna w kwestii przyrównywania waginy do przedmiotów, które różnie mogą się kojarzyć.




Co z końcówką i pozycją kikuta?


Tu mogą pojawić się dwie wątpliwości. Pierwsza dotyczy szwów – czy to się, przepraszam za określenie, nie rozwali? Co z tą końcówką? Od razu oczami wyobraźni widzę zacerowaną skarpetę, która i tak skończy jako dziurawa, jak tylko zrobię kilka kroków w bucie. Na szczęście ciało działa zupełnie inaczej. Szwy, którymi zaszyty jest szczyt waginy (to nazwa poprawna i o wiele lepsza niż ‘końcówka’), są tam tylko po to, by miejsce to odpowiednio zarosło tkanką. Komórki mnożą się, tworząc ścianę równie dobrą co reszta pochwy, a szwy rozpuszczają się. Szczyt kikuta waginy to więc finalnie coś, co zarosło, a nie coś zaszytego. Nic złego nie może się stać, nawet podczas ostrego seksu (chyba że będziesz stosować techniki, zagrażające ciału w ogóle)!


Druga wątpliwość to pozycja kikuta. Wcześniej wagina przymocowana była do szyjki (komin i nos), teraz szyjki nie ma. Czy ta biedna pochwa leży tam więc w środku jak rzucone na podłogę ubranie? Absolutnie nie! Odciętą, skróconą i zaszytą na końcu pochwę przytwierdza się do systemu, który wcześniej utrzymywał szyjkę. Dzięki temu wagina pozostaje dokładnie w tej pozycji, w której była przed operacją. Mocowanie jest solidne, nie ma się co obawiać.


Podsumowując – bo czuję, że to musi wybrzmieć – pozostały po histerektomii i odpowiednio zagojony kikut waginy nie jest jakąś kruchą strukturą, którą łatwo zepsuć czy naruszyć. Jest delikatny, ale w stopniu takim jak pochwa przed operacją. Kikut pochwy staje się częścią ciała jak inne – trzyma się, działa, funkcjonuje. Nie przerwie się, nie wypadnie. Nie ma się co bać!



No dobra, a co z radioterapią?


Uzupełnieniem leczenia operacyjnego (lub całym nowym leczeniem w przypadku wznowy – jak u mnie) może być naświetlanie. Radioterapia, bo o niej mowa, może być zdalna (wtedy nazywa się teleradioterapią, natomiast mówiąc o radioterapii, zwykle to właśnie o teleradioterapię nam chodzi) lub miejscowa (w pochwie lub jej kikucie umieszcza się walec z izotopem – to tak zwana brachyterapia). Promieniowanie zabija komórki nowotworowe, ale przy okazji niestety uszkadza zdrowe tkanki, po prostu je parząc. Wagina może się skurczyć, zbliznowacieć, a w ekstremalnych sytuacjach nawet zarosnąć. Rozklejanie jej jest niestety zwykle bolesne, pełne krwi, a czasem wręcz niemożliwe (odcinek „Dialogów” o radioterapii jest tutaj).


Dlatego też ważnym jest, by, jeśli to tylko możliwe, starać się nie przeprowadzać histerektomii oraz naświetlania w krótkim czasie. To wszystko jest szalenie trudne i indywidualne. Pamiętam, że przy pierwszym rzucie mojej choroby, w 2018, konsylium lekarskie zaleciło brachyterapię tuż po operacji. Moi lekarze prowadzący powiedzieli natomiast, że w Niemczech, gdzie leczyli przez lata, przy diagnozie takiej jak moja naświetlanie nie jest zalecane, właśnie przez skutki uboczne dla pochwy i jej okolic, to jest pęcherza i jelit. Zdecydowałam się więc odmówić radioterapii. Przerzuty, które odkryto u mnie rok później, nie miały z tą decyzją nic wspólnego. Wtedy, w 2019, zaliczyłam pełen pakiet – dwadzieścia kilka seansów teleradioterapii oraz dwie brachyterapie. Może między innymi dlatego, dzięki tej rocznej przerwie, moja wagina działa bez zarzutu, zupełnie jak przed operacją…


Niestety nie zawsze da się uniknąć naświetlania niedługo po operacji lub tuż przed nią. Ba, nawet bez zabiegu operacyjnego, radioterapia może narobić sporo szkód. Tkanka pochwy przestaje być aż tak rozciągliwa, stając się niejako – przepraszam – sparciała. I na to są jednak sposoby!




Czy rozciągliwość można przywrócić?


Naturalna, nienaruszona leczeniem pochwa jest bardzo rozciągliwa – dzięki specjalnym tkankom narząd ten umie zwiększyć pojemność dwukrotnie i lepiej – w końcu mieści penis, zabawkę, a nawet noworodka! Niestety leczenie może tę sytuację zmienić – po histerektomii wagina jest krótsza, po radioterapii – poparzona. Wyobraź sobie jednak, że ja, choć miałam i to, i to, uprawiam seks z penetracją identycznie jak wcześniej, tylko przez zmniejszenie elastyczności po naświetlaniu trochę dłużej się, że tak powiem, rozgrzewam – inaczej trochę mnie na początku boli. Jest zatem nadzieja, co?


Niezależnie od tego, czy miała miejsce tylko histerektomia, czy też naświetlanie, warto walczyć o rozciągliwość swojej waginy – oczywiście jeśli potrzebujesz jej do seksu z penetracją lub swojego komfortu. Myślę, że fizjoterapeutki uroginekologiczne nie ochrzaniłyby mnie za porównanie, którym teraz zasunę: tak jak po operacji nogi trzeba chodzić na rehabilitację, tak zoperowaną i/lub naświetloną waginę warto rehabilitować, by mogła służyć tak dobrze, prawie tak dobrze lub nawet lepiej niż wcześniej.


Na rynku dostępne są rozszerzacze, zwane dilatorami lub dilatatorami. Widzisz je na zdjęciach, ilustrujących ten tekst. To takie miękkie w dotyku, kolorowe pałeczki w różnych rozmiarach. Możesz je zamówić na przykład na stronie sklepu PelviCare, wpisując kod zniżkowy AGA i dostając 10% zniżki – tutaj zobaczysz dilatory Intimate Rose (te ze zdjęć), a tutaj dilatory Femmax. Używanie ich jest dość proste – niewielkie rozszerzacz wprowadzasz do pochwy. Możesz starać się nim też nieco manewrować, by pobudzić tkanki do odzyskiwania elastyczności. Gdy poczujesz, że dilator spełnił swoje zadanie, przechodzisz do większego rozmiaru.


Czy to działanie erotyczne? No cóż, to zależy od Ciebie. Zauważ, że interpretacja fizycznego kontaktu z waginą zależy od Twojego nastawienia – gdy do Twojej pochwy trafia tampon lub wziernik, nie podniecasz się w ogóle. Kiedy jednak jesteś rozgrzana i zrywasz ubrania z partnera lub partnerki, wprowadzenie do waginy palca czy penisa powoduje seksualne trzęsienie ziemi. Można więc tak lub tak. Możesz używać rozszerzaczy „na zimno”, po prostu trenując, skupiając się na tkankach, oglądając serial i nie czując żadnego podniecenia. Możesz też potraktować dilator jak dildo, doprowadzając się z jego pomocą do orgazmu. I to, i to jest normalne, jest OK, możesz to robić, wszystko jest z Tobą w porządku. Opcja „na gorąco” jest też dobra, by sprawdzić, czy wszystko po operacji, co tu dużo mówić, działa.


Zamiast dilatorów, możesz używać również zabawek erotycznych. Wiem, że są osoby, które zamiast rozszerzaczy wybierają dilda lub wibratory. Jeśli czujesz, że chcesz iść tą drogą, możesz zerknąć na ofertę firmy EasyToys. Dodatkowo, jeśli zrobisz tam zakupy za minimum 250 zł (trafiając tam z mojego bloga) i wpiszesz w pole na kod hasło EASYTOYS50, zapłacisz aż 50 złotych mniej!


Trzecim sposobem na ćwiczenia jest… penis. Jeśli lubisz penetrację, a ćwiczenia możesz przeprowadzać z kimś, kto rozumie sytuację, będzie czuły, a dodatkowo będziecie w ten sposób dobrze się bawić i poznawać Twoje nowe ciało, to, no cóż, do dzieła! Przyznam, że ja, będąca we wspierającym związku dwóch osób cis-heteroseksualnych, wybrałam właśnie ten sposób rehabilitacji.


Bardzo ważnym jest, by rozciąganie rozpocząć w odpowiednim momencie. Jeśli będzie za wcześnie, z racji niezagojenia ciała, będzie bolało. Jeżeli będzie za późno, wagina może nie być już w stanie uzyskać odpowiedniej rozciągliwości. Odpowiedni moment wyznaczy lekarz lub lekarka. Dlatego dobrze jest leczyć się u kogoś, komu można ufać i mówić o nawet najintymniejszych sprawach. Jeśli szukasz takiej osoby, zajrzyj na moją Wielką Listę Ginekologów i Ginekolożek.




A czy można przywrócić nawilżenie?


Wraz z szyjką macicy zostaje usuniętych kilkaset gruczołów, wytwarzających śluz. Nie znaczy to, że po histerektomii wagina będzie całkowicie sucha – zostają gruczoły przedsionkowe, które również wytwarzają nawilżenie. Niestety prawdopodobnie nie będzie już jednak tak mokro jak wcześniej. Nie ma się jednak co przejmować – problem ten dotyczy nie tylko osób po histerektomii, ale i tych po menopauzie czy w stałym procesie konkretnego leczenia.


Z pomocą przychodzi żel nawilżający. Dla bezpieczeństwa proponuję taki o sprawdzonym składzie, bez podejrzanych dodatków, które rozgrzewają, chłodzą czy smakują – szczególnie że po usunięciu macicy po żel sięga się często. Osobiście żel do seksu kupuję w aptece. Polecam sprawdzić żel Feminum, szczególnie że na mój Instagram nadciąga seria naszych wspólnych rolek!


W odzyskaniu odpowiedniego nawilżenia oraz rozciągliwości pomóc może również miejscowe stosowanie hormonów, czyli estrogenów. Jestem w takiej terapii dożywotnio – dwa razy w tygodniu aplikuję sobie na noc dopochwowo globulkę z hormonami. Czy mogą robić to osoby z nowotworem hormonozależnym? Środowisko medyczne jest pod tym względem mocno podzielone – byłam świadkinią kilku ostrych wymian zdań w kuluarach kongresów czy innych spotkań. Badania jasno dowodzą, że hormony stosowane miejscowo wchłaniają się do organizmu w tak minimalnych stężeniach, że porównywalne są one z tym, co wydziela nasza tkanka tłuszczowa. Dodatkowo, można wspomagać się kwasem hialuronowym – także w globulkach.



A co z seksem?


Będę szczera – mój seks nigdy nie był tak dobry jak jest teraz, po histerektomii, teleradioterapii i brachyterapii. Znam inne kobiety, które dopiero z kikutem pochwy odkryły swoją seksualność na nowo, będąc w tym zakresie spełnione i szczęśliwe. Oczywiście znam też takie, którym przejście na kikut pochwy zniszczył życie seksualne. Powody takiego stanu rzeczy są różne – raz jest to ograniczenie fizyczne, na przykład bardzo skrócony lub spalony naświetlaniem kikut waginy, raz – kwestie psychologiczne, zwykle związane z poczuciem kobiecości lub nieakceptowaniem niemożności kontynuowania wcześniej praktykowanych zwyczajów seksualnych.


Wiem jednak od lekarzy, lekarek, psychoonkolożek i psychoonkologów, że wszystkie wymienione przeszkody można przezwyciężyć. Do radzenia sobie z tymi fizycznymi służą nawilżacze, dłuższe gry wstępne (dające waginie czas na przygotowanie się), odpowiednie pozycje seksualne (uniemożliwiające nie aż tak głęboką penetrację), sprytne sposoby na spłycenie penetracji (podłożenie poduszki pod pupę, za penis, czy użycie specjalnych pierścieni, które, nakładane na penis, nie pozwalają wejść aż tak głęboko) czy próbowanie zupełnie nowych praktyk seksualnych, takich jak chociażby seks hiszpański, czyli ruchy członka między piersiami.


Pamiętam, że moja przeszkoda po histerektomii była w głowie. Wręcz obsesyjnie bałam się uszkodzenia kikuta, a przede wszystkim, czułam się niepełna i brzydka. Ku mojej wielkiej radości, praca nad własnymi przekonaniami na temat swojego nowego ciała w niedługim czasie umożliwiła mi rozpoczęcie nowego, wspaniałego życia seksualnego. Myślę, że to ważny moment, by powiedzieć też, że jeśli nie chcesz, wcale nie musisz uprawiać seksu. Jeżeli jednak lubisz seks i potrzebujesz go, proszę, nie poddawaj się! Wagina potrafi naprawdę wiele, nawet jeśli formalnie jest kikutem. Co więcej, dla wielu osób seks po histerektomii to seks bez objawów, które wcześniej uprzykrzały życie: bez bólu, bez krwi, bez oporu.


Z kikutem waginy można osiągnąć orgazm, ten bowiem pochodzi z łechtaczki, której operacja nie narusza. Fajnie mi idzie to pisanie o seksie, no nie? Ha, bo robię to już trzeci raz na blogu! Serdecznie zapraszam Cię do przeczytania mojego tekstu o seksie i raku – mogę pochwalić się, że po jego lekturze dwie kobiety po wielu latach abstynencji (od choroby) wróciły do seksu – osobiście i niezależnie od siebie mi o tym napisały! Zerknij też na tekst z poradami seksualnymi, opartymi o wiedzy na temat działania żeńskich genitaliów!




A co ze zdrowiem kikuta waginy?


Po histerektomii czy nie – warto co roku meldować się w gabinecie ginekologicznym. Dobry lekarz lub dobra lekarka doskonale wie, jak dbać o zdrowie kikuta waginy. Znakomita większość kikutów pochwy umożliwia przeprowadzanie badania z wziernikiem czy USG transwaginalnego. Pozostaje jednak ważne pytanie: co z cytologią?


Według zaleceń towarzystw, nie jest ona konieczna, gdyż statystycznie nie poprawia rokowań pacjentek onkologicznych. Wielu specjalistów i wiele specjalistek przeprowadza jednak badanie cytologiczne, mając na uwadze to, że wznowa – na przykład raka szyjki macicy – może pojawić się właśnie na szczycie kikuta waginy. Tak działa mój lekarz, prof. Paweł Szymanowski – co pół roku mam pobierany wymaz z kikuta. Przyznam, że czuję się dzięki temu bezpiecznie i cieszę się, że mam robione to badanie. Rozumiem jednak, że nie jest to konieczny standard.


Cytologię z kikuta pobiera się w sposób identyczny jak z szyjki – wkłada się wziernik, wprowadza szczoteczkę. Różnicą jest miejsce – po histerektomii nie ma szyjki, więc komórki pozyskuje się ze szczytu pochwy – tam, gdzie było szyte i okolic tego miejsca.


O zdrowiu kikuta waginy rozmawiałam również z prof. Krzysztofem Nowosielskim – ten odcinek „Dialogów” jest tutaj.

To co, z kikutem waginy da się żyć?


To normalne, że masz mieszane lub wręcz wrogie odczucia wobec swojego kikuta waginy. Cała ta zmiana po histerektomii jest cholernie trudna. Możesz czuć, że na szali leży Twoja kobiecość, zadowolenie, integralność ciała. Wierzę jednak, że da się z tego wyjść – samodzielnie lub z pomocą psychologiczną lub psychoonkologiczną. Przydać może się również pomoc fizjoterapeutki uroginekologicznej.


Życie po raku nazywam nową normalnością, ciało z kikutem waginy możemy więc określić jako nowe ciało. Nowe nie znaczy gorsze. Mając kikut waginy, jesteś pełnowartościową osobą, kobietą (jeśli się nią czujesz), mamą, żoną, partnerką życiową i seksualną (jeśli jesteś którąś lub kilkoma z nich). A Twój kikut waginy to nadal wagina.



__________


Zapisz się do newslettera

(i bądź ze mną na bieżąco)