10 sposobów na zrobienie sobie dobrze

W oparciu o ginekologię i filozofię „Życia po raku”


Uwaga! Ten tekst jest subiektywnym wpisem blogowym, stworzonym przez edukatorkę ginekologiczno-onkologiczną. Nie nosi znamion porady seksuologicznej, absolutnie jej nie zastępuje i nie rozwiąże problemów, które wymagają specjalistycznej pomocy!


Jeżeli chcesz przeczytać mój hitowy tekst „Ściągam majtki milczenia” o raku i seksie, jest on tutaj.


Wpis powstał we współpracy z firmą EasyToys. Co to znaczy? Nie dostałam za niego pieniędzy, nikt nie ingerował w treść, nie sprawdzał jej, nie opiniował. W tekście znajdziesz linki do produktów. Jeśli kupisz je, wchodząc na stronę EasyToys z mojego bloga i dopiszesz kod EASYTOYS50, przy kwocie większej niż 250 zł otrzymasz 50 zł zniżki. EasyToys przekazuje mi pewien procent kwoty wszystkich zamówień, których droga zaczęła się na moim blogu. Dlaczego piszę o tym wprost? Zależy mi na tym, byście widzieli moją autentyczność. A zgodziłam się na współpracę, bo, no cóż, ten tekst pisałam kilka dni, jak każdy tutaj, a nie otrzymuję za to żadnego wynagrodzenia! Dziękuję Wam za zrozumienie, obiecuję zawsze być z Wami szczera.


Wszystkie prezentowane tu produkty możesz na żywo zobaczyć – a niektóre też wygrać – na Wulwypadzie. Kliknij tutaj i jedź z nami!



Sposób 1: Czary-mary



Teoria


Poznaj niezawodne seksualne sztuczki - brzmi super, ale nie ma zastosowania – ani na moim blogu, ani w czyimkolwiek życiu. To tak nie działa. Nie istnieją tajne sposoby typu „dmuchnij dwa razy w szyję, a potem uciśnij 3 cm od pępka i orgazm gotowy”. Seks to nie matematyka na poziomie czwartej klasy szkoły podstawowej, z wynikiem na końcu książki. Co prawda, seksualność wydaje się być zanurzona w świecie magii – podniecenie potrafi zaczarować zachowanie, gra wstępna jest jak pokaz sztuczek, a przeżywanie orgazmu to już w ogóle jakieś czary – ale patrzenie wyłącznie w ten sposób może skutkować myśleniem… magicznym, spłycaniem tematu, pielęgnowaniem stereotypów, obudowywaniem się tabu i innymi zjawiskami, które mylą iluzję z rzeczywistością. Moje sposoby nie są sposobami na szybki orgazm. To propozycje działań, które mogą, przy odpowiednim nastawieniu, pomóc mądrze poznać swoje ciało, a dzięki temu lub oprócz tego, może także zrobić sobie dobrze.


Czyli co, seks równa się chaos? Nie, przesada w drugą stronę jest równie szkodliwa. Całkowicie przeciwna do chęci uporządkowania tematu postawa – czyli że w seksie nigdy nic nie wiadomo, a skoro każdy człowiek reaguje zupełnie inaczej, to jest to jedna wielka niewiadoma – też ma w sobie stanowczo za dużo magii. Bez przesady, za wszystkim stoi nauka, pełna opisów, statystyk, tabelek, algorytmów. Spokojnie, nie wkleję tu teraz listy odnośników do opracowań medycznych (choć regularnie sięgam po takowe, no i wiem, że czytują mnie osoby, które by to ucieszyło). Zamiast tego, zanurzmy się na chwilę w podstawach seksuologii jako nauce i zrozummy, jak powstają podniecające czary. Bo żeby magia pozostała zdrową metaforą, takim brokatem życia, wszystko powinno bezwzględnie opierać się na wiedzy.


Seks to działanie, które najczęściej wiedzie przez uczucie podniecenia i prowadzi do uwolnienia seksualnego napięcia. Cztery etapy tego aktu – czy to z kimś, czy w pojedynkę – już pół wieku temu opisali William Masters i Virginia Johnson. Wymienienie ich nie zrobi na Tobie większego wrażenia: ekscytacja, plateau, orgazm, odprężenie. Może Cię jednak zaciekawić to, co dzieje wtedy z ciałem oraz to, że wcale nie chodzi o to, by zrealizować te fazy jak kolejne punkty planu. Podczas ekscytacji, czyli w fazie pierwszej, do Twoich genitaliów napływa krew. Łechtaczka powiększa się, wulwa robi się wilgotna, brodawki sutkowe twardnieją. Ciekawie robi się nie tylko w genitaliach i piersiach. Serce i oddech przyspieszają, w całym ciele może pojawić się napięcie. Kolejnym etapem może być plateau, gdy stan podniecenia eskaluje i wszystko to czujemy jeszcze silniej i jeszcze mocniej. Faza numer trzy to orgazm, czyli skurcze i uwolnienie napięcia. Wreszcie etap czwarty, relaks, to powrót do stanu sprzed ekscytacji, a więc uspokojenie się, odpoczynek. Kilka lat po opisaniu etapów przez Mastersa i Johnson, Helen Singer Kaplan dopisała fazę zero, czyli pożądanie, a na przełomie tysiącleci Rosemary Basson stworzyła z tego modelu pętlę.


Dziś teorii na temat przebiegu aktu seksualnego jest oczywiście sporo – i dobrze, bo to znakomity dowód na to, że seks to nie odhaczanie etapów. Codziennie przecież na naszej planecie wiele osób poprzestaje na plateau, ekscytacji lub nawet samym pożądaniu. Zdarzają się wielokrotne orgazmy, orgazmy bez pożądania czy problemy z przeżyciem relaksu po wszystkim. Polećmy dalej z tą wspaniałą różnorodnością! Jest seks na kuchennym blacie, w postaci masturbacji w wannie, taki z trzymaniem później nóg w górze, by zwiększyć prawdopodobieństwo zapłodnienia, seks seniorów, w trójkę, w przebraniach, nago, w bitej śmietanie, przy świecach, oralny, analny, z użyciem litra oliwki lub trzech metrów liny, pierwszy w życiu, seks podczas chemioterapii, trwający dwie minuty, ciągnący się pół nocy, homoseksualny, heteroseksualny, na pożegnanie, przerwany przez dzwonek do drzwi, seks, o którym marzyliśmy, ale teraz wolelibyśmy zapomnieć, ten ostatni seks, z przedwczoraj lub sprzed roku oraz oczywiście ten, którego w tym niemiłosiernie długim zdaniu po prostu nie wymieniłam. I to jest magia, na którą nauka może życzliwie pozwolić. Wingardium leviosa!


Zatem, mimo iż ciało zachowuje się w sposób opisany przez naukowców, a w mądrych książkach są statystyki, a nie zaklęcia z Hogwartu, proszę, nie odzierajmy seksu z magii, tak metaforycznie, dla siebie. Oczywiście, definicja seksuologiczna, naukowa, jest i zawsze będzie fundamentem. Teoria jest jednak łóżkiem, w którym możesz uprawiać seks po swojemu i wypowiadać własne zaklęcia. Seks to zaczarowane doświadczenie zakotwiczone w biologii, jednocześnie uniwersalnej i indywidualnej. Ma różne motywacje, przebiegi, realizacje, cele. Brak którejś z faz, także orgazmu, nie musi psuć całości. Jeśli jest świadoma zgoda, wszystko jest OK.


Pielęgnuj swoją wiedzę i pozwól sobie na magię. W szczególny sposób zadbaj o świadomość własnej seksualności, chyba że nie masz takiej potrzeby – to też jest przecież w porządku. Podpowiem Ci kilka pytań. Czy i jak chcesz rozumieć i przeżywać swoją seksualność? Czym jest dla Ciebie seks? Która definicja jest ważna dla Twojego życia teraz? Czego pragniesz? Czego Ci brakuje? Na co masz ochotę? Co Cię kręci, a co nie? Co warto byłoby zmienić w Twoim życiu seksualnym i jak można to zrobić? Hej, jeśli czujesz, że w odpowiedziach na te pytania przydałaby się pomoc, umów się na wizytę seksuologiczną!



Praktyka


To co, lecimy z pierwszą propozycją? Przypomnę jeszcze, że to tylko moja autorska zabawa dla chętnych, nie profesjonalna porada!


Potrzebny będzie wibrator-różdżka lub sprawne paluszki – własne lub osoby partnerskiej.


To ćwiczenie ma prosty cel: przyjrzenie się seksualnemu działaniu swojego ciała. Weź różdżkę lub 2-3 złączone palce i czule dotykaj różnych intymnych miejsc na swoim ciele – obojętnie jak rozumiesz taką propozycję. Chodzi o to, by sprawdzić, co i jak czujesz, co sprawia Ci przyjemność, a co niekoniecznie. Spróbuj wrażeń płynących z przodu, z tyłu, na zewnątrz, w środku, kierując nacisk na przednią ścianę pochwy, tylną, prawą stronę wulwy, jej lewą stronę, okolice odbytu, wzgórek łonowy, a także piersi, brzuch, uda, kark… gdzie tylko chcesz! Możesz stopniowo zwiększać nacisk i stopień wibracji różdżki lub ustawienie i ruch palców. Jeśli doprowadzisz lub doprowadzicie się do orgazmu, to super, jeśli nie, nie ma problemu – to ważne, by o tym pamiętać.


Ten sposób pomaga zrozumieć kolejne etapy seksu, lepiej poznać swoje ciało i oczywiście zrobić sobie dobrze.


Ze swojej strony polecam różdżkę Wonder Wand, której używam od niedawna, ale totalnie ją uwielbiam, to jest naprawdę przeciekawa rzecz! Ma średnią wielkość, aż 18 trybów wibrowania i pełną wodoodporność. Ładuje się przez USB.


Jeżeli chcesz zobaczyć lub kupić Magic Wand, kliknij w poniższy przycisk. A jeśli zrobisz zakupy za minimum 250 zł (i trafisz tam z mojego bloga) i wpiszesz w pole kod (pojawi się podczas kupowania) hasło EASYTOYS50, zapłacisz aż 50 złotych mniej.



Sposób 2: Łechtaczkowe niebo



Teoria


Kilka akapitów i nie ma nic o ginekologii?! Spokojnie, już to zmieniamy! Drugi sposób na sięgnięcie seksualnych chmur wymaga wprowadzenia podstaw ginekologii, ponieważ mądrym fundamentem umiejętności robienia sobie dobrze jest znajomość anatomii własnego ciała (przy okazji, nagrałam kiedyś fajny podkast o anatomii). Jeśli masz możliwość, weź lusterko, zdejmij majtki i sprawdź, co tam masz.


Lecimy od przodu, czyli od strony brzucha. Miękka, okrągła poduszeczka ochronna z przodu to wzgórek łonowy. Wzgórek kończy się prawie między nogami, tam, gdzie zaczyna się szparka między wargami sromowymi, czyli tak zwane spojenie łonowe. Wargi sromowe zewnętrzne (w podręcznikach zwane też większymi, choć wcale nie muszą one całkowicie zakrywać wewnętrznych, czyli mniejszych) to fałdy skóry, na której rosną włosy. Są jakby przedłużeniem wzgórka w dół, aż do miejsca, w którym zaczynają się pośladki. Wargi te oddzielają wewnętrzne części ud od warg sromowych wewnętrznych, które są zupełnie inne: ciemniejsze, łyse, gładkie, delikatne, często śliskie, pofałdowane i niesymetryczne. Dobrze można obejrzeć je wyłącznie w lusterku, rozkładając szeroko nogi i pomagając sobie palcami. Gdy rozchylimy także wargi wewnętrzne, zobaczymy przedsionek pochwy, czyli gładką, owalną powierzchnię z większą dziurką – to ujście pochwy – oraz mniejszy otworek, znajdujący się na takim jakby guziczku – to ujście cewki moczowej. Pochwa, czyli wagina, służy do seksu waginalnego, czyli penetracji oraz do rodzenia siłami natury. Ujście cewki moczowej to miejsce, przez które sikamy.


Na tym wiele podręczników i internetowych artykułów temat kończy, a przecież wulwa skrywa jeszcze jeden narząd – łechtaczkę. Stosunkowo niedawno nauka odkryła, że na zewnątrz wystaje tylko niewielka jej część, tak zwana żołądź. Gdzie jest to „zewnątrz”? Znajdźmy to miejsce. Pamiętasz, gdzie masz spojenie łonowe? Z przodu, gdzie wzgórek łonowy przechodzi w szparkę między zewnętrznymi wargami sromowymi? Tam, gdzie zaczyna się ta szparka, bardziej w środku znajdziesz kapturek łechtaczki, czyli jej napletek. Zauważ, że wargi sromowe wewnętrzne spotykają się w przodu, tworząc właśnie ów napletek, którego zadaniem jest chronienie żołędzi łechtaczki. Po co ta ochrona? Jeśli odsuniesz kapturek lub po prostu zanurkujesz pod niego palcem, odpowiedź będzie oczywista. Ten niezwykle wrażliwy na dotyk, malutki „przycisk” to właśnie żołądź łechtaczki. Szok? Spokojnie, ja prowadzę konto, w którym sporo piszę o ginekologii, a sama od niedawna wiem, gdzie co mam.


Własne ciało to najlepszy atlas anatomiczny, a w tym, by je poznać i sprawdzić, jak wygląda i działa, nie ma nic złego! Pamiętaj, że mamy różne wulwy tak, jak mamy różne nosy czy piersi. Ogólna zasada jest prawie zawsze taka sama, ale istnieją widoczne różnice i to jest OK. Wargi sromowe mogą mieć różne proporcje i kształty, a nawet kolory, a żołądź łechtaczki może całkiem chować się pod napletkiem lub trochę spod niego wystawać.



Praktyka


Potrzebny będzie wibrator powietrzny lub ssące usta chętnej osoby partnerskiej – usta, które przyłożymy do żołędzi łechtaczki.


Znajdź żołądź swojej łechtaczki – rozchyl nogi, rozsuń wargi sromowe. Możesz pomóc sobie lusterkiem. Gdy zlokalizujesz „przycisk” pod napletkiem, przyłóż gumową obręcz włączonego wibratora powietrznego tak, by żołądź znalazła się w środku. Jeżeli osoba partnerska pomaga Ci ssaniem, po prostu dokładnie sprawdźcie najpierw, gdzie jest żołądź łechtaczki i próbujcie stymulacji w tym miejscu. Możesz też po prostu sprawdzić, co będziesz czuć, głaszcząc to konkretne miejsce palcem.


Ten sposób pomaga poznać doznania płynące z żołędzi łechtaczki i oczywiście zrobić sobie dobrze.


Wibratory powietrzne zdobywają świat jako prawdziwa rewolucja w świecie zabawek erotycznych. Na zdjęciu widzisz oferujący różne moce ssania Satisfyer Pro 2 (cóż to jest za doskonałość, to i Magic Wand to mój ulubiony duet), ale powietrznym wibratorem jest również każdy inny Satisfyer czy hitowy, choć nieco droższy Pingwinek.


Jeżeli chcesz zobaczyć lub kupić Satisfyer Pro 2, kliknij w poniższy przycisk. A jeśli zrobisz zakupy za minimum 250 zł (i trafisz tam z mojego bloga) i wpiszesz w pole kod (pojawi się podczas kupowania) hasło EASYTOYS50, zapłacisz aż 50 złotych mniej.




Sposób 3: Nadzienie pączka



Teoria


W życiu często okazuje się, że widzieliśmy tylko część zjawiska, sytuacji, czyjegoś charakteru czy własnym pragnień. Tak zwany cały obrazek uderza nas później, wszystko zmieniając… Dlatego tak ważne jest poszukiwanie, badanie, opisywanie. By dociec prawdy. Trudno w to uwierzyć, ale resztę łechtaczki – poza żołędzią – nauka na poważnie bada dopiero od niecałej ćwierci wieku. W roku 1998, kiedy startowało Google, Backstreet Boys nagrali „As Long As You Love Me”, a FDA oficjalnie zatwierdziła Viagrę, doktor Helen O’Connell i jej zdolny zespół dzięki rezonansowi magnetycznemu opisali wreszcie prawdziwy kształt i unerwienie łechtaczki.


No i szok! Okazało się, że wystająca na zewnątrz żołądź to – dosłownie – czubek góry lodowej (albo raczej… ogniowej!), prowadzący do reszty narządu, który wcale nie jest mały i ma kształt, hm, fikcyjnej postaci, mającej tylko głowę, szyję i nogi. Jeśli głowa to żołądź, to nogi leżą wzdłuż naszych warg sromowych, okalając z przodu cewkę moczową, a z tyłu pochwę. Te nogi, czyli… odnogi łechtaczki, niejako wychodzą z żołędzi, lecą wzdłuż wulwy, pod spodem, od zewnątrz otulając tak zwane opuszki przedsionka pochwy i kończąc się zaraz za pochwą. Łechtaczka to niesamowity narząd. Co jeszcze ciekawsze, najprawdopodobniej służy ona wyłącznie temu, by było nam dobrze.


Gdy się podniecasz, dochodzi do wzwodu łechtaczki. Żołądź powiększa się i twardnieje. Ciała jamiste odnóg łechtaczki oraz opuszki przedsionka pochwy wypełniają się krwią. Jednocześnie dzielne gruczoły produkują substancję nawilżającą. Gdy ekscytacja przechodzi w plateau, żołądź łechtaczki cofa się. Między innymi dlatego chętnie zwiększamy wtedy intensywność stymulacji.


Skoro znaczna część łechtaczki jest w środku, stosunkowo blisko warg sromowych, ujścia cewki moczowej i ujścia pochwy, warto eksplorować doznania seksualne płynące nie tylko z samej żołędzi. Żołądź łechtaczki jest jak pączek, którego nadzienie pozostaje wewnątrz Twojego ciała. Jeśli chcesz spróbować wszystkiego, warto przetestować większy obszar stymulacji!



Praktyka


Potrzebny będzie poręczny, niewielki wibrator, dildo lub palce – swoje lub osoby partnerskiej. Niezależnie od opcji, polecam sporo lubrykantu.


Możesz zacząć znowu – trochę jak w ćwiczeniu numer jeden – od sprawdzenia, co lubią różne miejsca wulwy: jak na dotyk reagują Twoje wrażliwe wargi sromowe wewnętrzne, jak odbierasz ucisk w różnych miejscach pochwy, co czujesz, gdy dotykasz okolic ujścia cewki moczowej. Jak dobrze się rozgrzejesz, ustaw włączony wibrator lub poruszającą się dłoń poziomo, wzdłuż odnóg łechtaczki i zobacz, co poczujesz, gdy zaczniesz jednocześnie stymulować i żołądź łechtaczki, i całą resztę wnętrza Twojej wulwy.


Ten sposób pomaga poznać doznania różnych partii wulwy i oczywiście zrobić sobie dobrze.


Do takich zabaw szczerze polecam uniwersalny i poręczny wibrator Supreme Vibe. Jest mały, poręczny, tani, a przede wszystkim tak cudny w dotyku, tak mięciutki i uroczy, że znika jakakolwiek krępacja przy zabawie. Dzięki temu wyjątkowemu dotykowi, sprawdzi się i tu, i tam. Jest na baterie.


Jeżeli chcesz zobaczyć lub kupić Supreme Vibe, kliknij w poniższy przycisk. A jeśli zrobisz zakupy za minimum 250 zł (i trafisz tam z mojego bloga) i wpiszesz w pole kod (pojawi się podczas kupowania) hasło EASYTOYS50, zapłacisz aż 50 złotych mniej.




Sposób 4: Takie kwiatki



Teoria


Mam nadzieję, że coraz bardziej rozumiesz seks jako poznawanie i eksplorowanie ciała, a nie szukanie magicznego przycisku z napisem „orgazm”. Żeby ostatecznie sprzątnąć ze stołu takie stereotypy, musimy rozprawić się jeszcze z tym dotyczącym punktu G. Owo miejsce istnieje, ale nie jest tym, za co podaje je popkultura, czyli pięknym bukietem tulipanów, który jest jakąś magiczną drogą do serca. Powtarzam: nie ma uniwersalnych środków i niezawodnych sposobów.


Ale dobra, znajdźmy na mapie ciała ten punkt G, a właściwie nie punkt, tylko przestrzeń czy obszar, bo jest to większe niż choćby malutka żołądź łechtaczki. Jeśli włożysz do pochwy palec – nie jakoś bardzo głęboko – zegniesz go i zaczniesz wodzić po przedniej ścianie (od strony wzgórka łonowego), znajdziesz niewielką, grudkowatą powierzchnię, jakby ktoś pod nabłonek wetknął Ci pestkę niedużej brzoskwini. Masz? Super! A skąd nazwa punktu G? To proste – ginekolog Ernst Gräfenberg był pierwszym, który porządnie ów punkt opisał.


Ciekawe – najpierw ofukałam ten punkt G, a później wskazałam jego położenie… bo on istnieje, tylko to nie jest żaden detonator orgazmów. To żeńska prostata, okalająca cewkę moczową. Jej stymulacja, właśnie przez ścianę pochwy, może być bardzo przyjemna, a że prostata wytwarza ejakulat, to w wyniku jej uciskania może dojść nawet do słynnego, żeńskiego wytrysku. Wtedy przez cewkę wypływa praktycznie bezzapachowy i bezbarwny płyn, czasem w minimalnej, a czasem w całkiem sporej ilości.


Obszar G to ciekawe pole do eksperymentów. Można próbować, dotykać. To fajna zabawa, ale, umówmy się, żeński wytrysk to nie Święty Graal seksu. Niektórzy mówią, że uciskanie dolnej części przedniej ściany pochwy to także stymulacja miejsca, w którym łączą się odnogi łechtaczki. Brzmi świetnie!



Praktyka


Potrzebny będzie wibrator punktu G, najlepiej mocno zagięty, wąskie dildo lub palec, najlepiej bez długich paznokci.


Zlokalizuj lub zlokalizujcie palcem Twój obszar G, po czym zacznijcie go stymulować. Daj sobie chwilę z tymi doznaniami i sprawdź, czy sprawia Ci to przyjemność, czy chcesz i możesz w ten sposób osiągnąć orgazm i czy czeka Cię niespodzianka w postaci żeńskiej ejakulacji.


Ten sposób pomaga zlokalizować obszar G i oczywiście zrobić sobie dobrze.


Cudo ze zdjęcia to wodoodporny Slim G-Vibe. Wygląda jak tulipan. Jest wygięty, by łatwiej było trafić w punkt G. Trafia.


Jeżeli chcesz zobaczyć lub kupić Slim G-Vibe, kliknij w poniższy przycisk. A jeśli zrobisz zakupy za minimum 250 zł (i trafisz tam z mojego bloga) i wpiszesz w pole kod (pojawi się podczas kupowania) hasło EASYTOYS50, zapłacisz aż 50 złotych mniej.




Sposób 5: Jak króliczek



Teoria


Wewnętrzna część genitaliów również reaguje na kolejne etapy seksu. W fazie plateau dolna część pochwy zwęża się, a górna – rozszerza. Jeżeli w penetracji bierze udział penis, jest to dla niego dodatkowa stymulacja. Przed orgazmem macica ustawia się prostopadle do pochwy. Gdy nadchodzi szczytowanie, kurczą się mięśnie i wokół pochwy, i w macicy, która przecież składa się głównie z mięśnia.


Cały czas pisałam nie o pochwie, a wulwie. Wszystkie poprzednie sposoby wydadzą się więc zaskakujące dla kogoś, kto do dziś kojarzył robienie sobie lub komuś dobrze wyłącznie z penetracją pochwy. warto jednak wiedzieć, że sam seks waginalny ma statystycznie dość niską skuteczność, jeśli chodzi o szczytowanie. Super, że już o tym wiemy, natomiast ostatnio widuję w internecie coraz więcej treści na temat tego, że w takim razie penetracja pochwy ogólnie jest do niczego. Że to jak jakieś króliki. Ale, proszę Państwa, tak nie można!


Są osoby, dla których seks waginalny mógłby nie istnieć, ale przecież są też takie, które go lubią. Pamiętajmy, że opuszki przedsionka pochwy oraz odnogi łechtaczki okalają ujście pochwy, a i sam proces penetracji dla wielu osób jest po prostu ogromnie podniecający. Pamiętajmy też, że seks nie musi być wycieczką po orgazm. Może warto spróbować poczerpać z tego przyjemność?



Praktyka


Potrzebny będzie albo wibrator króliczek, albo dwie dłonie (albo obie swoje, albo jedna własna, druga osoby partnerskiej, albo obie osoby partnerskiej), albo penis osoby partnerskiej i dłoń któregoś z Was, albo… uf!


Jeśli jeszcze nie było okazji, spróbuj jednoczesnej stymulacji żołędzi łechtaczki i penetracji waginalnej. W trakcie seksu sprawdź też różne kąty nachylenia tego, co penetruje pochwę – do tyłu, na bok, do przodu – oraz różnych głębokości. Poznaj swoją pochwę, która może mieć przed Tobą jeszcze kilka słodkich tajemnic.


Ten sposób pomaga sprawdzić, czy i jak czerpiesz przyjemność z penetracji i oczywiście zrobić sobie dobrze.


Króliczek w moich dłoniach to Lily Vibe. Gładziutki, dwusilnikowy, intuicyjny w obsłudze. Tył wkładasz, przód przykładasz. Sztos!


Jeżeli chcesz zobaczyć lub kupić Lily Vibe, kliknij w poniższy przycisk. A jeśli zrobisz zakupy za minimum 250 zł (i trafisz tam z mojego bloga) i wpiszesz w pole kod (pojawi się podczas kupowania) hasło EASYTOYS50, zapłacisz aż 50 złotych mniej.




Sposób 6: Cało-ciało



Teoria


Bardzo możliwe, że pierwsze, co w kontekście seksu przychodzi Ci na myśl zaraz po wulwie, to piersi. Piersi lubią żywiołowo reagować na seks: w fazie ekscytacji całe nabrzmiewają, brodawki sutkowe i ich otoczki twardnieją, ciemnieją, stają się wrażliwsze. Istnieje nawet tak zwany orgazm sutkowy, czyli szczytowanie dzięki stymulacji brodawek. Osobiście potwierdzam, jest to możliwe! Są osoby, dla których piersi – własne lub cudze – są ważnym punktem seksualnego zainteresowania. Dla innych nie mają one jakiegoś pierwszorzędnego znaczenia. Tak czy inaczej, wulwa i piersi to… nie wszystko.


Seksualność może drzemać w każdej innej części ciała. Nim się sprzeciwisz, przypomnij sobie, co czujesz, gdy całujesz się z języczkiem, dostaniesz podczas seksu klapsa w pośladki lub – może zdarzyło Ci się tego doświadczyć – ktoś w łóżku possie paluch Twojej stopy. Części ciała, w tym wulwa i piersi, doświadczają wielu nieseksualnych momentów: genitalia nie podniecają się w gabinecie ginekologicznym, piersi – przy karmieniu dziecka, pośladki, gdy siedzisz na krześle biurowym i wprowadzasz dane do Excela, język – przy jedzeniu lodów (chociaż szał jest, wiadomo), paluch – gdy walniesz się w szafkę (o rany, błagam, nie!). Jeśli jesteśmy odpowiednio nastawieni, a nastrój i okoliczności sprzyjają, nasze ciało może jednak przejść w tryb seksualny. Calutkie.


Naczynia krwionośne rozszerzają się i wzmacnia się działanie neuroprzekaźników nie tylko w obrębie genitaliów. Skóra staje się zaczerwieniona i czuła także gdzie indziej: na twarzy, udach, plecach, uszach, szyi… gdzie tylko poczujesz. Szybsze bicie serca oznacza wiele zmian. Wydzielane podczas seksu oksytocyna i dopamina poprawiają samopoczucie. Nawet po orgazmie, gdy odpoczywamy, zalewa nas prolaktyna, która pomaga nam się zrelaksować. Seks to rzecz całego organizmu.


Nie szukaj w internecie spisu stref erogennych. Spróbuj ogarnąć temat samodzielnie. Poznawanie swojego (całego!) ciała to najlepsza droga do dobrego seksu.



Praktyka


Potrzebny będzie dowolny, wielofunkcyjny wibrator lub chętne dłonie.


Tym razem potraktuj seks jak poszukiwania. Podczas gry wstępnej, seksu z kimś lub masturbacji, postaraj się koncentrować nie tylko na wulwie i piersiach. Poczuj, jak seks uprawia Twoja szyja, stopy, kark, uszy czy ten nieszczęsny paluch. Nie pędź po orgazm, tylko zatrzymuj się, by sprawdzić, jak w seksualnej roli sprawdza się kolejne miejsce na ciele. To samo możesz zafundować osobie, z którą jesteś w łóżku – jeśli jesteś w nim z kimś. Takie poszukiwania mogą sprawić, że seks potrwa dłużej, będzie lepszą zabawą, lepiej poznacie się z osobą partnerską, poprawisz relację ze swoim ciałem lub dokonasz jakiegoś zaskakującego odkrycia, na przykład że osiągasz nieziemskie orgazmy, gdy osoba partnerska jedną rękę trzyma na Twoim brzuchu, a drugą ściska za kark.


Ten sposób pomaga stworzyć seksualną mapę swojego ciała i oczywiście zrobić sobie dobrze.


Oto wygięty wibrator Lici, którym wygodnie stymuluje się i łechtaczkę, i żeńską prostatę przez punkt G, i męską prostatę za jądrami, i brodawkę sutkową, i kark, i pośladki, i uda, i paluch (tak, musiałam jeszcze raz o nim wspomnieć i tak, wiem, że ‘paluch’ to dziwne słowo). Lici brzmi jak liczi i ma 10 poziomów wibracji, żeby wszystkiego popróbować.


Jeżeli chcesz zobaczyć lub kupić Lici, kliknij w poniższy przycisk. A jeśli zrobisz zakupy za minimum 250 zł (i trafisz tam z mojego bloga) i wpiszesz w pole kod (pojawi się podczas kupowania) hasło EASYTOYS50, zapłacisz aż 50 złotych mniej.




Sposób 7: Koronkowy seks



Teoria


Jeśli możesz, przerwij na momencik czytanie i wyobraź sobie, w jakiej stylizacji i pozie Twoją seksualną atrakcyjność wywaliłoby poza skalę. Ja wyobrażam sobie siebie w koronkowym body i szpilkach, z czerwonymi ustami i opadającymi na ramiona lokami, milczącą, stojącą w lekkim rozkroku, na wyprostowanych nogach, statyczną, w bezruchu, gotową. Albo bardziej hardkorowo: całą w lateksie i masce, siedzącą na wysokim krześle w mrocznym kącie pokoju, mrrrau. A Ty?


Teraz pomyśl, że jesteś nago. Chcesz uprawiać seks, a osoba partnerska lub lustro dokładnie widzi Twoje ciało. To nieco zawstydzające, wiadomo, ale jak poza tym się z tym czujesz? O czym wtedy myślisz? Wyobrażam sobie, że w takiej sytuacji, tuż przed rozpoczęciem świetnej zabawy dla dorosłych, najzdrowiej byłoby stać tam i w wielkiej ekscytacji przewijać w wyobraźni fantazje i pomysły na to, co zaraz się wydarzy. Albo planować, jak zrzucić ze stołu wszystkie te rzeczy, by się tam kochać. Albo skupiać się na przyjemnym uczuciu nabrzmienia wilgotnej wulwy. Tak czy inaczej, na pewno nie jest to czas na „o nie, on widzi mój obleśny brzuch”, „nie mogę się zbliżyć, bo ona zobaczy blizny” czy „nie dam rady, jest za jasno, a ja jestem taka paskudna”.


Kompleksy i zaburzona relacja z własnym ciałem to niestety poważne przeszkody na drodze do satysfakcji seksualnej. Znowu: jeśli czujesz, że warto byłoby sięgnąć po pomoc, naprawdę zachęcam do zapisania się na konsultację psychologiczną. Sądzę jednocześnie, że u osób, które nie potrzebują takiej konsultacji, też wyczuwalna jest różnica: sama doskonale wiem, jakie samopoczucie i jakie orgazmy mam, kiedy czuję się piękna, a jak przeżywam seks, gdy koncentruję się na niedociągnięciach. Żeby zrobić sobie dobrze, trzeba jak najbardziej uwolnić głowę od takich myśli. Seks to współpraca umysłu i ciała. Jeżeli są one skonfliktowane, fajerwerki będą maleńkie.


Trudno się w tym wszystkim odnaleźć, bo z jednej strony świetnie czujemy się, gdy zakładamy coś seksownego i zachowujemy jak kociaki, a także chętnie lajkujemy odważne ujęcia w mediach społecznościowych, ale z drugiej strony bombarduje nas wszechobecna krytyka bycia sexy czy zakładania bardzo krótkich szortów latem. Wciąż jest wiele do zrobienia dla ruchów ciałopozytywnych. Mamy prawo nosić, co chcemy, kiedy chcemy. Nic nikomu do naszych szortów czy dekoltów. Na krótkie spodenki ciało nie musi sobie zasłużyć. Osobiście uważam, że mój brzuch, pupa i nogi są atrakcyjne, lubię je eksponować, bo czerpię z tego przyjemność czucia się piękną. Swój nos, brodę i piersi lubię znacznie mniej, ale dogaduję się z nimi i nie każę im się chować – w końcu pomagają mi w wielu rzeczach, w tym w robieniu sobie dobrze!


Nie musisz kochać swojego ciała. Pamiętaj jednak, że to ciało, które masz, jest jedynym możliwym. Zamiast się na nie boczyć i od niego wymagać, warto byłoby je wesprzeć, zrozumieć i coś mu dać, by poczuło się lepiej i chętniej współpracowało z głową. Wszystkie ciała są normalne: i to szczupłe, i z nadwagą, i po histerektomii czy mastektomii, to bez nogi, z łuszczycą, ze stomią, ze znamieniem pod pępkiem czy z wystającymi wargami sromowymi wewnętrznymi. To czasem naprawdę trudne, wiem, natomiast, hej, masz za co czuć wdzięczność wobec swojego ciała: daje Ci życie, możliwość spełniania marzeń, wrażenia zmysłowe, różne opcje na przyjemność. Masz prawo uprawiać seks niezależnie od tego, jak wygląda i działa Twoje ciało.



Praktyka


Potrzebna będzie stylizacja, w której czujesz się sexy. Do tego polecam dorzucić dyskretny mini-wibrator…


Zaplanuj ten seks dobrze. Ubierz się tak, by czuć się super seksownie. Poczuj to, co podpowiada Ci Twoje ciało – czy podnieca Cię trochę własny wygląd? Jak działają na Twoje seksualne samopoczucie te konkretne buty czy koszulka? A teraz rozbierz się i postaraj się z wdzięcznością spojrzeć na swoje ciało. Zapewniam Cię, jest równie piękne. Jeśli masz ochotę, możesz zwieńczyć ten eksperyment seksem z kimś lub masturbacją. Możesz też pobawić się swoim ciałem i stylizacją, wykorzystując jej elementy do seksualnych poszukiwań.


Ten sposób pomaga porozmawiać ze swoim ciałem i oczywiście zrobić sobie dobrze.


W koronkowym temacie seksownej atrakcyjności, polecam Wam coś wspaniałego – wibrujące majtki Pantyrebel! Przyznam, że zawsze marzyłam o takim gadżecie. To tak naprawdę zwykłe, ładne majteczki (jest też wersja ze stringami i bokserkami – bokserki super, stringów nie polecam przez względy ginekologiczne, chyba że sporadycznie) oraz wkładany do nich wibrator i pilocik do ręki – własnej lub cudzej. Wibrator ma płaski kształt i chętnie zmieści się we wszystkich majtkach, które masz w szufladzie. Pilotem sterujesz wibracjami, robiąc ciału fajowe psikusy!


Jeżeli chcesz zobaczyć lub kupić wibrujące majtki Pantyrebel, kliknij w poniższy przycisk. A jeśli zrobisz zakupy za minimum 250 zł (i trafisz tam z mojego bloga) i wpiszesz w pole kod (pojawi się podczas kupowania) hasło EASYTOYS50, zapłacisz aż 50 złotych mniej.




Sposób 8: Ogień



Teoria


Mam wielkie szczęście od ośmiu lat być w szczęśliwym związku. Codziennie czuję się szanowana, kochana, uwielbiana. Budzę się rano i mam ochotę skakać z radości, że on jest przy mnie: idealnie w moim typie, zabawny, inteligentny, obłędnie pachnący (mam korbę na punkcie zapachów). Gdy uprawiamy seks, czuję tę naszą relację, pełną uważnego bycia razem, wspólnego, ale nienarzucającego się odpływania w tu i teraz. Nie do końca przemawia do mnie gadanie, że seks to romantyczne zbliżenie dwóch dusz, szczególnie jeśli w ruch idą zabawki, szalone fantazje i krzyki typu „zaraz cię rozniosę” – ale, wiadomo, to zależy od sytuacji. Jednego jestem jednak pewna: to, jak się czujesz w towarzystwie osoby, z którą uprawiasz seks i jaka jest Wasza relacja, ma ogromne znaczenie wobec tego, czy będzie Ci dobrze.


Moja historia to jedna z setek opcji. Osobą, z którą uprawiasz seks, możesz być Ty lub ktoś inny. Jeśli jest to ktoś inny, może to być ktoś, z kim tworzysz poważny związek lub ktoś, z kim nie jesteś parą. Związek może być krótki lub z długim stażem. Brak związku może łączyć się z nadzieją na romantyczną relację lub jej kompletny brak. Nie o osoby tu jednak chodzi, lecz o trzy fundamenty: zgodę, szacunek i szczerość.


Zgoda musi być klarowna, czyli jasno wyrażona przez wszystkie osoby, których ten seks dotyczy oraz świadoma, czyli mająca u podstaw kompetencje do dorosłego podejmowania decyzji. Powinno być logicznym, że strój, styl bycia czy wybranie się na daną imprezę nie są ekwiwalentami zgody. Szacunek dotyczy ciała zarówno cudzego, jak i własnego – i jeśli chodzi o seks z kimś, i jeśli chodzi o masturbację. Dotyczy to również BDSM, w którym brak szacunku jest przecież formą zabawy, a nie realną relacją między biorącymi w niej udział. Niezależnie od tego, w jakiej sytuacji się znajdujemy, zawsze powinniśmy mieć szacunek do innych i siebie oraz szacunku oczekiwać. Trzeci fundament to szczerość. Seks, uprawiany w obliczu kłamstwa, oszustwa czy naginania prawdy nie jest w porządku.


Co poza tym? To już indywidualna sprawa. Od Ciebie zależy, czy do pójścia z kimś do łóżka wystarczy Ci sparowanie w aplikacji randkowej, czy potrzebujesz kilku miesięcy długich randek i szeregu sytuacji, weryfikujących charakter i jakość relacji. Żadna z tych dróg nie czyni z Ciebie kogoś gorszego. A co do tego, na której randce my z Maćkiem poszliśmy pierwszy raz do łóżka, to dziś, po latach, nie jesteśmy jednogłośni w tej kwestii. I mamy z tego kupę śmiechu – bo jakie to ma znaczenie?


Uprawiaj seks z tym, kto wyraża na to klarowną i świadomą zgodę, wobec kogo czujesz szacunek i zachowujesz się szczerze, nie zatajając ważnych w kontekście seksu faktów. Ty też oczekuj od osoby, z którą masz iść do łóżka, szanowania Twojej zgody, Ciebie i Twojego prawa do prawdy. O tych fundamentach pamiętaj także i w kwestii masturbacji: nic na siłę, z szacunkiem do siebie, w szczerej relacji ze sobą.



Praktyka


To ćwiczenie dla dwóch lub dwojga (lub większej liczby) osób. To, co będzie potrzebne, ustalicie wspólnie.


Porozmawiajcie o swoich fantazjach. Na spokojnie, szczerze. Jeśli któraś z nich będzie akceptowalna i ciekawa dla obu stron (lub wszystkich), spróbujcie ją spełnić. I pamiętajcie, że na seksualne próby i poszukiwania nigdy nie jest się za starym, zbyt chorym czy za długo razem. Serio.


Ten sposób pomaga lepiej poznać swoją seksualność nawzajem i oczywiście zrobić sobie dobrze.


Na zdjęciu trzymam niewielką część zawartości Sekretnej Skrzyni Przyjemności, czyli pudła z akcesoriami do spróbowania BDSM.


Jeżeli chcesz zobaczyć resztę zawartości Sekretnej Skrzyni Przyjemności, kliknij w poniższy przycisk. A jeśli zrobisz zakupy za minimum 250 zł (i trafisz tam z mojego bloga) i wpiszesz w pole kod (pojawi się podczas kupowania) hasło EASYTOYS50, zapłacisz aż 50 złotych mniej.




Sposób 9: Badanie jajek, badanie piersi



Teoria


No pewnie, że musiałam tu z tym wyskoczyć. Tak, nawet w tekście o seksie. Masakra. No ale… czy wiesz, że wiele guzów piersi udaje się wykryć podczas seksu, przez osobę partnerską? Nie namawiam do łączenia samobadania z seksem, ale polecam zrobić jedno po drugim – może to będzie Wasz sposób na samobadanie?


Przypominam, że samobadanie piersi przeprowadzamy co miesiąc. Nagrany przeze mnie film instruktażowy znajdziesz tutaj. To samo dotyczy jąder. Zachęcam również do regularnego oglądania wulwy, penisa i skóry na całym ciele. Wszelkie zmiany kształtu czy koloru, zgrubienia, guzki i niepokojące sprawy to wskazanie do zapisania się na specjalistyczną wizytę lekarską.



Praktyka


To ćwiczenie dla dwóch lub dwojga (lub większej liczby) osób. Potrzebne będą dłonie. A potem coś fajnego, na przykład wibrujące jajeczko.


Rozbierzcie się i dokładnie, z czułością obejrzyjcie. Następnie przeprowadźcie sobie nawzajem samobadanie. Możecie instruować się nawzajem, jeśli temat samobadania jest Wam już znany. Jeśli nie, użyjcie instrukcji z internetu. Po wszystkim, jeśli będziecie mieć ochotę, możecie uprawiać seks.


Ten sposób pomaga zadbać o swoje zdrowie, a później zrobić sobie dobrze.


Jeśli potrzebujesz czegoś dyskretnego, polecam wibrujące jajeczko Luv Egg. Można nim wodzić po całym ciele, a także umieścić w pochwie lub odbycie – ma silikonowy sznureczek.


Jeżeli chcesz zobaczyć lub kupić Luv Egg, kliknij w poniższy przycisk. A jeśli zrobisz zakupy za minimum 250 zł (i trafisz tam z mojego bloga) i wpiszesz w pole kod (pojawi się podczas kupowania) hasło EASYTOYS50, zapłacisz aż 50 złotych mniej.




Sposób 10: Kosmos przyjemności



Teoria


Seks ma różne funkcje. Głównie jednak uprawia się go po to, by było przyjemnie. Niestety dopiero wygrzebujemy się z ogólnie funkcjonującego przeświadczenia, że w grze biorą udział wieczne napalony mężczyzna, który ma być niezawodnym dostarczycielem orgazmów oraz kobieta, której jedyną funkcją i zadaniem jest się godzić. Słabo mi, jak to piszę. Stworzyliśmy mechanizm uciekania od rozmów na ten temat, udawanie, że seksualność nastolatków nie istnieje, stworzyliśmy zwykle smutną chęć kochania się po ciemku oraz okropne określenie ‘bzykać’, jednocześnie przecież fantazjując o rwaniu rajstop zębami, znając choć jeden naprawdę niegrzeczny portal i chcąc po prostu, żeby było przyjemnie. Jak pisałam w moim pierwszym tekście na ten temat (który przeczytały 2 tys. osób!), w naszym społeczeństwie, tak przecież rozwiniętym i wolnym, wciąż traktujemy seks jak małe dziecko, któremu kolejną godzinę każemy siedzieć prosto i nie machać nogami. Wiemy, że tam jest, wiemy, że chce się bawić, ale przede wszystkim wiemy, że nie wypada.


Wypada. Wypada znać swoje ciało, mieć z nim zdrową relację, bawić się seksem, niezależnie od wieku i stanu ciała. Na koniec powiem krótko: nigdy nie byłam tak stara i pełna blizn po raku jak teraz. I nigdy nie miałam tak wspaniałych orgazmów. Bo poznałam siebie i wreszcie sobie pozwoliłam.



Praktyka


Potrzebne będzie coś, na co zawsze brakowało Ci odwagi.


Kup sobie zabawkę erotyczną. Taką, jaka zwróciła Twoją uwagę w tym tekście. Albo dwie. Albo trzy. Albo wymarzoną bieliznę. Albo po prostu zrób to, o czym czasem fantazjujesz. Przebij się przez swoje kompleksy i „Grażynka, no co ty, ile my mamy lat”, jeśli to Cię dotyczy. Zrób to dla siebie. Bo Twoje ciało i umysł… im się to, kurde, należy.

Ten sposób pomaga zrobić sobie dobrze.


Na koniec pokażę Wam wibrujący butt plug, czyli zatyczkę analną. Wkłada się to do pupy i jest przyjemnie, wulwa wtedy czeka z ochotą, co będzie się działo.


Jeżeli chcesz zobaczyć lub kupić Vibrating Butt Plus, kliknij w poniższy przycisk. A jeśli zrobisz zakupy za minimum 250 zł (i trafisz tam z mojego bloga) i wpiszesz w pole kod (pojawi się podczas kupowania) hasło EASYTOYS50, zapłacisz aż 50 złotych mniej.



__________


Zapisz się do newslettera

(i bądź ze mną na bieżąco)